Blog
Jak angażować Twój zespół do realizacji wielkich celów?
Wpisany przez Robert Zych, 19 lipca 2011 | w: Lipiec 2011

W maju 2011 roku dzięki Piotrowi Wisoky miałem przyjemność poznać profesora Vrooma. Nadarzyła się okazja, gdyż był w Polsce. Niesamowita osobowość i charakter. Nie zakładałem, że po kilku tygodniach będę prowadził warsztaty, które są unikalne, bo rozwijają metodą prawdziwych case'ów umiejętności każdego szefa. Wspólnie z Piotrem Wisoky prowadzimy prezentacje metody profesora Vrooma. Załączyłem krótką notatkę Piotra o specyfice tych warsztatów. Zapraszam Cię serdecznie. Napisz do mnie lub do Piotra.

mini-warsztat DMFL jest darmową próbką programu Decision Making for Leaders, pozwalającą przetestować program na wybranej grupie pracowników. Mini-warsztat został przygotowany z myślą o osobach podejmujących decyzje dotyczące rozwoju pracowników w organizacji.

mini-warsztat DMFL trwa od dwóch do trzech godzin i jest przeprowadzany dla grupy 4-6 uczestników. W czasie mini-warsztatu uczestnicy rozwiązują dwa scenariusze case-study, poznają kryteria efektywnego procesu decyzyjnego oraz poznają czynniki, które należy brać pod uwagę dostosowując proces podejmowania decyzji do sytuacji. Uczestnicy otrzymują też podstawowy model decyzyjny oraz testują go na wcześniej rozwiązanych scenariuszach case-study.

mini-warsztat DMFL to dużo więcej niż prezentacja programu! Uczestnicy mini-warsztatu w krótkim czasie 2-3 godzin otrzymują już wiedzę, doświadczenie i narzędzie menedżerskie. Jest to dla nich efektywnie spędzony czas z jednoczesną możliwością poznania i sprawdzenia programu DMFL

mini-warsztat DMFL przeprowadzany jest nieodpłatnie w siedzibie klienta. Warunkiem przeprowadzenia mini-warsztatu jest uczestnictwo w nim osoby odpowiedzialnej za wybór programów rozwojowych w organizacji. Może to być menedżer planujący rozwój dla swoich pracowników lub osoba z działu personalnego odpowiedzialna za planowanie i organizowanie szkoleń w organizacji.

 Zainteresowanych prosimy o kontakt e-mailowy na adres Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 
"Im ciężej pracujesz tym trudniej będzie Ci zrezygnować"
Wpisany przez Robert Zych, 15 lipca 2011 | w: Lipiec 2011

Wczoraj sięgnąłem do inspiracji zawartej w Regułach Lombardiego. Trudno napisać, że książka ta jest o coachingu choć ma coachingowy tytuł. Trudno też docenić szczegółowość omawianych zagadnień. Książka ma 80 stron w układzie malutkiego skryptu zatem przeczytasz ją w jedną chwilę. Zatem jest to w mojej subiektywnej opinii raczej zbiór przesłań i inspiracyjnych słów. Choćby to które zapisałem w tytule. Ostatnio sporo myślę i rozmawiam z prawie rówieśnikami na temat pracy, walki o sukces itd. Przeczytałem to zdanie i zdałem sobie sprawę jak mocno jest ono wieloznaczne. Pewnie jak większość napisanych zdań. W ujęciu człowieka nastawionego na sukces to zdanie: "im ciężej pracujesz tym trudniej będzie Ci zrezygnować" może oznaczać obietnicę nagrody. Nagrody - docenienia samego siebie, że osiągnąłeś to co zamierzyłeś. W ujęciu człowieka nastawionego na "no może nie porażkę w życiu", ale lubiącego brak ryzyka to zdanie to może być bardzo niezrozumiałe. Tą trudność z rezygnacji odczuwam w sporcie. Im  bardziej trenuję tym bardziej potrzebuję treningu. Choć kiedy ćwiczę to ćwiczę do bólu, bo wiem że po bólu jest przyjemnie. Im większy ból tym większa przyjemność po treningu. Ale tu w pracy może być trochę inaczej. Jeśli ciężko pracujesz to przecież odczuwasz zmęczenie, które jest mniej miłe niż stan wypoczęcia. A jednak świadomie lub mniej świadomie angażujemy się tak mocno w pracę, że nie możemy z niej zrezygnować.

Wczoraj również rozmawiałem z kolegą, który po 13 latach odszedł ze swojej firmy, którą przez te lata tworzył. Powiedział mi zdanie o którym cały czas myślę: "nie wiedziałem, że będzie tak ciężko" Kurcze, facet odpoczywa ma mnóstwo czasu i jest mu ciężko.Przecież ten mój kolega zrezygnował, odpuścił, postawił na inne wartości. A jednak jest mu ciężko. Pewnie zastanawiacie się dlaczego jest mu ciężko? 

Jak myślicie? Zadałem to pytanie i usłyszałem odpowiedź "nie wiem co będzie dalej, nie wiem co ze soną zrobić kiedy do tej pory pracowałem co dzień po 14 h a teraz mam czas. Na co go przeznaczyć, żeby nie przeciekał przez palce. A może to jest taki czas w okolicach 40 stki u każdego faceta, że musi zacząć przeciekać.

Pokora i wiara

trzymajcie się,

p.s. wielkie dzięki za miłe słowa. Pozdrawiam Cię Andrzeju, życzę miłej lektury o coachingu.

 

 
Naga Sprzedaż Patricka Lencioni
Wpisany przez Robert Zych, 09 lipca 2011 | w: Lipiec 2011

A tak naprawdę to trudno nazwać metodę Patricla Lencioni modelem sprzedaży. Przeczytałem książkę jednym tchem, choć zajęło mi to kilka dni. Wciąż pracuję nad zasadą zamykania spraw Davida Allena. Lencioni napisał książkę stosując wszelkie prawa kryminału lub powieści sensacyjnej. Wzbudził mój podziw, zazdrość wzruszenie, gniew. Pobudził moje emocje co oznacza, że potrafi posługiwać się piórem. Jak pewnie wiecie, zajmuje się sprzedażą od 1991 roku. Uczyłem się sprzedawania w amerykańskiej firmie, gdzie mieliśmy przekonać klienta, że to co oferujemy to jest najlepsze dla niego rozwiązanie. Przynam, że przez pryzmat moich doświadczeń patrzyłem na amerykańskie modele, wiedząc, jak trudno mi osobiście było je stosować w Polsce. A tu czytam w ksiażce Patricka o metodzie, którą znam z mojej obecnej firmy. Ciekawe, świat się zmienia, Ameryka się zmienia. Może my Polacy mamy coś wartościowego do powiedzenia za granicą. Otóż główne zasady mdelu są oparte na lękach a konkretnie na umiejętności przyznania się do lęków i umiejętności bycia nagim. Już wyjaśniam. Patrick opisuje tak lęki:

1. Lek Pierwszy, przeżywasz wtedy kiedy boisz się, że stracisz zlecenie. Strach przed utratą klienta powoduje, że nie jesteś szczery, odważny. Im bardziej zależy Ci na współpracy z tym klientem tym bardziej ukrywasz swoje prawdziwe przemyślenia, szczegónie w obliczu kryzysu, trudnych sytuacji.

2. Lęk Drugi pojawia się wtedy, kiedy obawiasz się kompromitacji. Klient pomyśli, że się nie znasz, że nie masz wiedzy i doświadczenia, że nie jesteś pewien czy podołasz pracy. Lęk ten przxejawia się glównie tym, że w obliczu niepewności nie zadajesz trudnych pytań (czasem oczywistych pytań), bo przecież powinieneś wiedzieć.

3. Lęk Trzeci przed poczuciem niższości. Dla mnie jest ten lęk związany z poczuciem własnej wartości. A szczególnie przejawia się w sytuacjach w których mam występować jako autorytet w relacji z klientem, który również czuje się autorytetem. Kto z nas ma rację? Czyje ma być na wierzchu? Za co biorę pieniądze? Takie pytania często możesz zobie zadać. Nagi sprzedawca ma w sobie wielką pokorę do siebie i potrafi uznać wyższość klienta.

Jak radzić sobie z lękami? Jak pracować nad ich zmianą? polecam książkę "Odkryj się"

robert zych

 
Zwolnij klienta - "niemożliwe, przecież muszę wykonać plan sprzedaży"
Wpisany przez Robert Zych, 05 lipca 2011 | w: Lipiec 2011

Wywodzę się z amerykańskiej szkoły, że wszystko jest możliwe, damy radę i klient jest dla mnie najważniejszy. 2 lata temu w jednej z książek Roberta Kiyosaky przeczytałem, że ojciec Michała (przyjaciela Roberta) czyli Rich Dad mówi do swoich uczniów: "nie uda wam się zaspokoić oczekiwań wszystkich Waszych klientów, jeśli któryś z Twoich klientów zachowuje się tak jakby chciał otrzymać twoje usługi bez żadnej opłaty zwolnij go" Kiedy przeczytałem ten tekst pomyślałem bzdura. Przecież klient jest najważniejszy i najważniejsze jest to, żeby go zdobyć za wszelką cenę do współpracy i dobrze obsługiwać, tak aby był zadowolony.

A jednak ta nauka przychodzi również do mnie. Ostatnio od dwóch miesięcy próbowałem zadbać, zdobyć i zadowolić jednogo z moich nowych klientów. Klient rozpisał przetarg, który wygrałem i wszystko szło dobrze. Choć w głebi duszy czułem, że wchodze na pole minowe. Brak sponsora projektu, który miałem realizować, brak jasnych kryteriów oceny mojej pracy, Moje zadufanie w umiejętności, że dam radę doprowadziły do mojej porażki. Po kilku tygodniach pracy dla tego klienta, klient poprosił o zmianę konsultanta. czyli mnie. Szkoda, że sam nie zrezygnowałem wcześniej. Miałbym chociaż satysfakcję, ze to ja się wycofałem.

I tu właśnie przypomniałem sobie słowa Bogatego Ojca. Zwolnij złego klienta. Co to oznacza. Choćbyś się starał jak najlepiej, nie zadowolisz tego klienta. Trudno. Może ktoś inny tego dokona. A może nie dokona, bo kłopot nie jest jedynie w tobie ale również w kliencie.

Zatem czego nauczyłem się z Tej porażki? Zastanawiam się, czy rzeczywiście porażki. Umówmy się, że z porażki.

nauczyłem się, że jeśli masz wątpliwości to odrzuć, czyli nie rozpoczynaj projektu kiedy nie masz gwarancji, że klient weźmie odpowiedzialność za efekty

nauczyłem się, że nie ma takich samych dwóch projektów. Działania, które podjąłem w innych projektach wcale nie muszą być słuszne w tym. Czasem mogą być destrukcyjne

nauczyłem się. ze kiedy przestaję rozumieć jaki jest cel projektu i czego oczekuje mój klient to jak najszybciej warto sie wycofać, bo nic dobrego się nie wydarzy

wreszcie nauczyłem się, że to dobrze, że doświadczyłem takiego projektu. Dzięki temu zduszam w sobie swoją pychę i powracam do równowagi, że w życiu zawodowym zdarzają się sukcesy i porażki

a zatem ta porażka może być dla mnie wzmocnieniem

tzrymajcie się

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 9